- Wiem .- zamilkł , bo nie wiedział co powiedzieć . Mu żaden członek rodziny jeszcze nie umarł i nie zapowiadało się na to .
Siedzieli tak w ciszy 20 minut, Marta zasnęła . Tata dziewczyny zarządził odjazd , Michałowi żal było budzić Martę , bo tak słodko spała . Przeniósł ją do samochodu i położył na siedzeniu . Marta obudziła się gdy usłyszała dźwięk silnika . Popatrzyła na Michała , który powoli przysypiał i położyła jego głowę na swoich kolanach . , po chwili już spali . Obudzili się w Jankach gdzie był strasznie długi korek . Michał postanowił zadzwonić do rodziców , że już prawie są w Warszawie . Po trzech sygnałach usłyszał znajomy głos matki :
- Cześć, synku jak tam podróż ?
- A no dobrze stoimy teraz w korku w Jankach .
- Bardzo się cieszę że nic ci nie jest , ale i tak jak będziesz już w domu to zadzwoń .
- Dobrze mamo , miłego dalszego urlopu .
- Dziękujemy , a niech tobie się dobrze wiedzie z Martą .
- Dziękuję papa do zobaczenia za 3 dni . - Papa kochanie trzymaj się .
Gdy skończył zastanawiał się czy to nie za szybko , czy to wszystko nie mknie z wielką prędkością , czy to z Martą to prawda czy naprawdę potrafi się tak szybko zakochać , czy Marta mu ufa .Gdy tak się zastanawiał usłyszał słodki głos swojej dziewczyny :
- Co się stało kochanie , coś nie tak ?
- Nie trochę się zastanawiałem.
- Nad czym ?
- Nad nami czy to nie za szybko , czy mnie kochasz i mi ufasz ?
Kolejna część już jutro :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz